Historia i sztuka

Gromadzenie dzieł sztuki jest albo realizacją szlachetnej pasji, albo lokatą kapitału. W Polsce przypomina jednak grę w ruletkę. U nas nawet galeria narodowa wystawia falsyfikaty.

Czytaj całość na: newsweek.pl

Tuż po wynalezieniu pieniędzy pojawili się ludzie, którzy zaczęli je wytwarzać w domowym zaciszu. Wielu z nich było wybitnymi artystami, lecz uprawiana przez nich dziedzina sztuki do dziś nie zyskała akceptacji władz.

Czytaj całość na: newsweek.pl

Znany historykom sztuki Claude Emile Schuffenecker - nobliwy, elegancki, opiekuńczy wobec cierpiących biedę wybitnych artystów, kupował za bezcen ich dzieła, poprawiał i fałszował.

Czytaj całość na: wiadomosci24.pl

Rośnie rola naukowców w walce z fałszerzami i złodziejami dzieł sztuki. W laboratoriach powstają nowe metody znakowania dzieł, ułatwiające odzyskanie skradzionych zabytków. "Najważniejsze jest to, by identyfikować odnalezione przedmioty bez konieczności ich uszkodzenia" - podkreśla dyrektor Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych Piotr Ogrodzki.

Czytaj całość na: eduskrypt.pl

O tym, ile falsyfikatów i zrabowanych płócien wisi w polskich muzeach, nie wiedzą nawet ich pracownicy

Czytaj całość na: wprost.pl

W domach aukcyjnych zamiast dzieła sztuki można za 150 tys. zł kupić falsyfikat

Czytaj całość na: przeglad-tygodnik.pl

Obrazy są dziś badane jak wyjątkowo ważni pacjenci: rentgen, naświetlanie, analizy chemiczne. Fałszerze nie mają szans.

Czytaj całość na: newsweek.pl

Rynek sztuki do dziś nie może się otrząsnąć ze szkód poczynionych przez spółkę Art-B To co działo się w 1991 r. w polskich domach aukcyjnych, można porównać z szaleństwem tulipanowym w XVII-wiecznym Amsterdamie. Wtedy to jedna cebulka kosztowała tyle, ile kilka wsi.

Czytaj całość na: wprost.pl

Falsyfikaty współczesnych dzieł sztuki zalewają polski rynek. Z fałszerzami nikt nie walczy, eksperci bywają niewiarygodni, policja jest bezradna. A artyści wściekli.

Czytaj całość na: wyborcza.pl

Podobnie jak w kryminałach, gdzie czas morderstwa ustala się na podstawie godziny, na jakiej zatrzymał się zegarek denata, tak i naukowcy znaleźli "zegarek", który posłużył do oceny tego, czy "Uczniowie w Emaus" mogli wyjść spod ręki Vermeera

Czytaj całość na: szkolazklasa.gazeta.pl